czwartek, 6 czerwca 2019

pozdrowienia z Krakowa














Właśnie przed chwilą, gdy po raz kolejny w ciągu ostatnich kilku godzin, wkładałam zabawki na swoje miejsce, pomyślałam, że ŚWIAT chyba ZWARIOWAŁ. Moja lista zadań do wykonania (którą codziennie uzupełniam o dodatkowe rzeczy do zrobienia) wciąż jest listą zadań do wykonania. Niewiele mogę odhaczyć, a przecież zaraz będzie ciemna noc. I siadłam do komputera, LR jest otwarty praktycznie non stop. To jest jedyne miejsce, któremu nie mogę się oprzeć i gdy tylko wyrwę dla siebie chwilę, to zamiast prasować stosy naszych ubrań (ale dziś powiało nadzieją, WWF zachęca do nieprasowania ubrań  - jestem ZAAAA!) pykam zdjęcia. Ostatnio głównie komunie i chrzty na tapecie, ale dla relaksu zaglądam do naszego rodzinnego folderu. I tak oto znalazłam się tu.