piątek, 14 listopada 2014

LOK, szok!






Loki mam po Mamie. (Mama po prawej stronie w 1986 r).

Odkąd skończyłam studia prostuję włosy regularnie. Właściwie wszyscy nowi znajomi, których poznałam odkąd mam mgr, nie znają mnie w wydaniu lok'ersowym.
Rok temu gdy byłam w Tajlandii i gdzie wilgotność była na poziomie 80% miałam gigantycznego barana. Na moje "nieszczęście" włosy miałam wówczas bardzo krótkie, więc małe loczki były tuż przy skórze. Na moje pytanie "jak wyglądam" P. niezręcznie wznosił ramiona.
Niektórzy, w tym mój fryzjer Michał (na zdjęciu), przekonują mnie dzisiaj do noszenia ich codziennie.
No nie wiem...
Na pewno loki kojarzą mi się z luzackim podejściem do życia. I z surferami. .. Ach!...

Wybaczcie jakość powyższych zdjęć. Zrobione naprędce, marnym telefonem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza