czwartek, 9 lutego 2017

zostaliśmy rodzicami!





Od kilkunastu dni jest z nami ON -  Mały Człowiek - Olek.
Przed porodem od wszystkich rodziców słyszałam jak to się życie zmienia, gdy w rodzinie pojawia się dziecko. Te słowa mną wzdrygały, bo odbierałam je jako ostrzeżenie "teraz już nie będziesz miała tak dobrze". A przecież tak bardzo lubiłam swoje życie PRZED dzieckiem, miałam bardzo udane i byłam szczęśliwa, więc wieści o ZMIANIE i świadomość, że przecież lepiej nie będzie, wywoływały we mnie bunt. Na szczęście natura ludzka tak sobie to wszystko wymyśliła, że chyba za sprawą hormonów nie postrzegam tak WIELKIEJ ZMIANY za coś złego. Owszem, teraz moje życie wskoczyło na inne tory, każdy dzień wydaje się podobny do drugiego, większość czasu spędzam z Maluszkiem przyklejonym do piersi, całe dnie wylegujemy się w łóżku... To jest to dobry czas dla naszej trójki. Sprawia nam dużo radości przyglądanie się jakie nasz synek robi minki, jak komunikuje że jest głodny, albo że ma mokro w pieluszce, lubimy go tulić, całować, głaskać i nosić na rękach. Tata zmienia pieluchy, dba o pępek, przygotowuje posiłki dla mnie, robi zakupy, lula w nocy gdy mi już ręce opadają. Jest zaangażowany na 100%. W pierwszej dobie po porodzie to właśnie do niego moja miłość wybuchła na nowo. Gdy zobaczyłam z jaką troską patrzy na naszego synka i jak bardzo cieszy się z faktu zostania ojcem, moje serce pękało ze szczęścia. Miłość do Olusia rodzi się każdego dnia. To proces, a nie jakieś cudowny moment, w którym zakochujesz się na amen. 

Mamy wspaniałą pamiątkę z porodu. Piotr zrobił reportaż. Gdy po raz pierwszy go obejrzałam, popłakałam się bo przypomniałam sobie jakie emocje towarzyszyły mi w tamtym momencie. Mam ochotę podzielić się nim publicznie. Nie przeszkadza mi fakt, że to bardzo osobista sprawa, nasza granica intymności jest przesunięta dalej niż wskazują statystyki ;-) Nasi przyjaciele i znajomi po obejrzeniu zdjęć pisali najczęściej, że się wzruszyli. Może dlatego warto pokazać, że poród nie taki straszny jak go malują, że jest też okazją do przeżycia fantastycznych emocji, których nie potrafię opisać słowami. 


6 komentarzy:

  1. Wzruszające słowa, szczególnie o Tacie Olka. Gratuluję, pozdrawiam ciepło i czekam na reportaż. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! ❤
      A Tata jest bardzo kochany i zaangażowany. Pomaga mi we wszystkim. Prawdziwy skarb.;-)

      Usuń
  2. Sama rok temu pierwszy raz zostałam Mamą i wiem jak ważny i piękny to czas. Gratuluję i życzę doświadczania tych cudownych chwil z ciekawością i uważnością. Wszystkiego dobrego! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Tak, to jest ważny czas. Chwile są piękne. Niestety w moim odczuciu ten czas bywa też bardzo trudny i ciężki. Obolałe piersi, nawał, niedrożne kanaliki w piersi, które mogą prowadzić do ropnia... Gdy dziecko nie choruje, to wszystko łatwiej się znosi. Ale takie maleństwo gdy trafia do szpitala a Mama razem z nim i nie ma czasu zająć się sobą po porodzie, to naprawdę bywa ciężko. Dlatego tak ważne jest wsparcie Taty dziecka. Szczęściarzami są Ci, którzy mogą liczyć na swoich mężów/partnerów. Ja mam to szczęście...

      Usuń
  3. Wsparcie męża jest niezwykle ważne, tyle że w większości przypadków Tata musi w końcu wrócić do pracy.... A Mama zostaje sama z Maleństwem na "placu boju"... Dla mnie pierwsze pół roku upłynęło pod znakiem ogromnego lęku, stresu, niepewności i straszliwego zmęczenia...Ale to normalne, że początki bywają trudne, a potem jest już tylko lepiej :-) "Przygody" szpitalnej współczuję... Dużo zdrowia dla Maluszka i siły dla Mamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurczowo trzymam się myśli, że za jakiś czas będzie lepiej. Bo początki są bardzo ciężkie...
      pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!

      Usuń