środa, 22 marca 2017

sama radość



Olek jest bardzo pogodny, co widać, prawda? ;-) 





niedziela, 19 marca 2017

Aleksander





             







              


















Oluś za chwilę skończy dwa miesiące. Zdążyliśmy się już troszeczkę poznać i bardzo pokochać. Przez ten krótki czas sporo się u nas działo i nie było czasu na takie sprawy jak blogowanie ;-) Olek zawładnął moim czasem i ramionami. Nie lubi leżeć sam gdziekolwiek gdzie mnie nie ma w odległości kilkunastu centymetrów. Taka mądra byłam gdy nie miałam dziecka, a teraz zgłupiałam totalnie i nie widzę niczego złego w byciu blisko i na każde zawołanie. ;-)
Pewnie jeszcze nie raz będę zmieniała zdanie i... techniki, ale póki co obserwuję jego zachowania i próbuję powoli wprowadzać nowości do naszej relacji ;-) Nie jest lekko!

P.S. Całuję go codziennie po kilkadziesiąt razy!


czwartek, 9 lutego 2017

zostaliśmy rodzicami!





Od kilkunastu dni jest z nami ON -  Mały Człowiek - Olek.
Przed porodem od wszystkich rodziców słyszałam jak to się życie zmienia, gdy w rodzinie pojawia się dziecko. Te słowa mną wzdrygały, bo odbierałam je jako ostrzeżenie "teraz już nie będziesz miała tak dobrze". A przecież tak bardzo lubiłam swoje życie PRZED dzieckiem, miałam bardzo udane i byłam szczęśliwa, więc wieści o ZMIANIE i świadomość, że przecież lepiej nie będzie, wywoływały we mnie bunt. Na szczęście natura ludzka tak sobie to wszystko wymyśliła, że chyba za sprawą hormonów nie postrzegam tak WIELKIEJ ZMIANY za coś złego. Owszem, teraz moje życie wskoczyło na inne tory, każdy dzień wydaje się podobny do drugiego, większość czasu spędzam z Maluszkiem przyklejonym do piersi, całe dnie wylegujemy się w łóżku... To jest to dobry czas dla naszej trójki. Sprawia nam dużo radości przyglądanie się jakie nasz synek robi minki, jak komunikuje że jest głodny, albo że ma mokro w pieluszce, lubimy go tulić, całować, głaskać i nosić na rękach. Tata zmienia pieluchy, dba o pępek, przygotowuje posiłki dla mnie, robi zakupy, lula w nocy gdy mi już ręce opadają. Jest zaangażowany na 100%. W pierwszej dobie po porodzie to właśnie do niego moja miłość wybuchła na nowo. Gdy zobaczyłam z jaką troską patrzy na naszego synka i jak bardzo cieszy się z faktu zostania ojcem, moje serce pękało ze szczęścia. Miłość do Olusia rodzi się każdego dnia. To proces, a nie jakieś cudowny moment, w którym zakochujesz się na amen. 

Mamy wspaniałą pamiątkę z porodu. Piotr zrobił reportaż. Gdy po raz pierwszy go obejrzałam, popłakałam się bo przypomniałam sobie jakie emocje towarzyszyły mi w tamtym momencie. Mam ochotę podzielić się nim publicznie. Nie przeszkadza mi fakt, że to bardzo osobista sprawa, nasza granica intymności jest przesunięta dalej niż wskazują statystyki ;-) Nasi przyjaciele i znajomi po obejrzeniu zdjęć pisali najczęściej, że się wzruszyli. Może dlatego warto pokazać, że poród nie taki straszny jak go malują, że jest też okazją do przeżycia fantastycznych emocji, których nie potrafię opisać słowami. 


środa, 25 stycznia 2017